Bunnahabhain 12 Y.O. – Pierwsze kroki na torfowej wyspie – Degustacja#32

Bunnahabhain 12 Y.O.
(czyt. bunahawen)

Na hasło ISLAY zainteresowani tematem whisky zacierają dłonie lub krzywią się z niesmakiem. Torf, torf i jeszcze raz TORF. Niektórzy znajdują w tym bogactwo, przyjemność i pragnienie dalszej wędrówki przez medyczno-dymne aromaty. Inni podziękują i umyją szybko zęby, przynajmniej trzy razy.
Nie jest tajemnicą, że my kochamy Islay. Kochamy ją za historię, osiągnięcia, folklor, bogactwo natury i przede wszystkim whisky. Złota królowa alkoholi rządzi tam niepodzielnie i tak powinno zostać po wsze czasy. Co jednak z tymi, którzy dopiero rozpoczęli przygodę z whisky i nie w smak im smoliste bagna, omszałe drewno i zatęchłe piwnice? Dla nich właśnie powstał między innymi Bunnahabhain w wydaniu dwunastoletnim.

Pamiętam, że jakiś czas temu na czarną, stylową butelkę trafiłem przypadkiem. Było to jeszcze przed naszym wypadem na Islay i spróbowaniem ichniejszych specjałów prosto z beczek. Znając mniej więcej ceny whisky w specjalistycznych sklepach, stanąłem jak wryty w jednej z alejek w supermarkecie. Cena niższa o sto złotych spowodowała, że najpierw jedna, a kolejnego dnia wszystkie siedem stojących na półce butelek znalazło się w moim posiadaniu. Czemu? Czy tylko z powodu okazji cenowej? W żadnym wypadku. Zarówno wtedy, jak i obecnie uważam, że jest to jedna z najlepszych szkockich single malt whisky dostępnych dla zwykłego śmiertelnika, szczególnie dla osób, których podniebienia bardziej tęsknią za smakami Speyside, niż Islay. Ale po kolei…

Moja Islay 2016 – Destylarnie: Bunnahabhain i Caol Ila – wycieczka do Szkocji odc.3

Bunnahabhain jest jedną z ośmiu destylarni położonych na wyspie Islay. Jej nazwa wywodzi się z języka gaelickiego i w wolnym tłumaczeniu oznacza „ujście rzeki”. Wieś pod tą samą nazwą została założona w roku 1881 roku, jako sypialnia pracowników destylarni założonej przez Islay Distillery Company. Obecnie oferuje doskonałe miejsce noclegowe dla branży turystycznej. Początkowo destylarnia służyła za zaplecze dla whisky mieszanych. Dopiero kilkadziesiąt lat później pojawiło się zapotrzebowanie na single malt. Ze względu na pojawiające się i znikające zainteresowanie whisky torfową, destylarnia zdecydowała się na drogę pomiędzy. Oferuje destylat słodkawy, lekko oleisty i świeży, który po latach leżakowania w dębowych beczkach, nabiera mahoniowego koloru i wyraźnego charakteru suszonych owoców, domowego ciasta, imbiru i czekolady, które znacznie odbiegają od tych typowych dla wyspy. W portfolio firmy znajdują się również bardziej torfowe whisky np. Toiteach, dla koneserów tych smaków.

Oko:

Już na samym początku zachwyciła mnie butelka. Czarna, wykonana solidnie, z wgłębieniem u dołu, ułatwiającym nalewanie. Etykieta przedstawia marynarza przy sterze, który wracając do domu wypatruje lądu. Sam alkohol jest barwy słomkowej, co zawdzięcza leżakowaniu w dębowych beczkach po bourbonie i sherry przez 12 lat.

Zapach:

Świeży, miodowy i średnio głęboki. Po chwili pojawiają się aromaty owoców (szczególnie śliwek), orzecha włoskiego i creme brule. Whisky oferuje wystarczająco dużo, aby pochylić się nad nią na dłużej, ale jednocześnie nie obezwładnia nosa licznymi poziomami odkryć.

Smak:

Rozlewając płyn po podniebieniu mam bardzo kompleksowe i okrągłe doświadczenie. Wszystkie kubeczki smakowe dostają coś dla siebie, nic nie zostaje pominięte. Z przyjemnością sięgam po więcej. Smak pokrywa się z zapachem. Dużo słodyczy, kwas chlebowy, suszone owoce, orzechy, kwiatowość, domowe ciasto. Mimo delikatności nie wyczuwam tu sztuczności perfum, jak w niektórych whisky ze Speyside.

Finisz:

Średnio długi, ale satysfakcjonujący. Nadal miód, owoce i orzechy. Chce się więcej.

Podsumowanie:

Bunnahabhain w wersji 12 Y.O. to gratka nie tylko dla początkujących, ale doceniana jest także przez koneserów. Whisky butelkowana jest w wersji 46,3%, nie jest filtrowana na zimno, co daje możliwość degustacji destylatu bliższego mocy beczki. Nie znajdziemy tu domieszek karmelu. W tym przedziale cenowym nie jest łatwo znaleźć konkurencję. Normalna cena oscyluje w granicach 200zł, jednak polecam zwrócenie uwagi na większe supermarkety, gdyż trafiają się cenowe perełki.

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik – Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *