Aberlour 18 Y.O. – Sherry, Sherry Lady – Degustacja #30

(czyt. aberlałer)

Whisky Aberlour jest dla mnie zagwozdką. To jedna z tych destylarni, których niektóre produkty deklasują konkurencję w przedbiegach, a innych nie tykam kijem. Przypominam mi trochę Glenfarcas. Młode wypsuty są dość bierne, przeciętne i płaskie. Starsze jednak potrafią niezwykle zaskoczyć i nigdy nie odmówię drama. Obie destylarnie łączy też zamiłowanie do używanie beczek ex-sherry, które nadają ich whisky wyjątkowego charakteru.
W przypadku omawianego dziś Aberlour zupełnie nie przepadam za wersją 12-letnią. Mimo, że jest przystępna cenowo (ok. 150 zł), to nie robi na mnie wrażenia. Ładne opakowanie nie wiele tu zmieni. Z drugiej strony sławetny A’Bunadh przy cenie ok. 280 zł (w zależności od batcha) jest doskonałą whisky, jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny. Mamy jeszcze np. wersje 10-letni i 16-letnią, ale ostatnio miałem możliwość degustacji “legalnej” osiemnastki, więc nie mogłem odmówić.

Przy cenie podobnej do A’Bunadh dostajemy alkohol określony wiekiem, o mocy 43% ABV, pewnie filtrowany na zimno i koloryzowany. Do jego produkcji wykorzystano beczki po sherry i po bourbonie. Dzięki temu whisky powinna być bardziej przystępna zarówno dla koneserów ceniących wyraziste smaki, jak i początkujących, których nie odstraszy wytrawność sherry. Na ogólnoświatowy rynek wersja osiemnastoletnia trafiła w 2008 roku. Podobno wcześniej dostępna była głównie we Francji. Z tego, co zdążyłem się zorientować zestawiana jest najczęściej z Macallanem i Glenfarclasem.

Sama destylarnia założona została przez Jamesa Fleminga w 1879 roku, aby rok później ruszyć z produkcją whisky. Położona jest w regionie Speyside. Dzięki rzece Lour, destylarnia zaopatrywana jest w doskonałej jakości wodę. Obecnie należy do koncernu Pernod Ricard. Według producentów marka ma mówić za siebie. Delikatność destylatu doskonale komponować się ma z wysoką jakością beczek używanych do maturacji, tworząc odmienny od konkurencji charakter końcowego produktu. Ponieważ podobne hasła znajdziemy w każdej destylarni, czas przejść do degustacji i sprawdzić, co trunek ma do powiedzenia.

Oko:
Kolor miedziany, ciemno-słoty, bursztynowy. Niestety podejrzewam, że za sprawą karmelowej farbki.

Nos:
Przy pierwszym zetknięciu z aromatem czuję alkohol, gryzący się z miodem, suszonymi owocami, imbirem i wiśniami w czekoladzie. Przy 43% spodziewałem się braku wyczuwalnych procentów, ale po chwili zapach zanika, na korzyść kolejnych poziomów zapachu. Od razu wiemy, że jest to whisky dojrzewająca w beczkach po sherry. Wytrawność, winność, śliwki i mleczna czekolada nie dają przejść obok siebie obojętnie. Po chwili łagodnieje, uwydatniając swoje delikatnie ziołowe aspekty. Wszystko to wkomponowane jest w ramę z dębu z odrobiną skóry. Nie ma tu za to żadnych akcentów dymnych, czy medycznych. Bukiet kojarzy mi się z ciepłym, jesiennym wieczorem.

Smak:
Początkowo słodka, owocowa i złożona, po chwili poraża kubeczki smakowe wytrawnością sherry i odkrywa całą gamę korzennych przypraw, piernika, winogron, gryczanego miodu, skórki pomarańczy i fig. Kojarzy mi się odrobinę z wysokiej klasy gorzką czekoladą, która mimo, że nie każdemu przypada od razu do gustu, to niesie ze sobą wartość samą w sobie. Przypominają mi się także morele i brzoskwinie zatopione w syropie, jak również owoce z kompoty z suszu. Jest soczysta, łatwo pijalna z początku, ale o bogatym środku i wytrawnym finiszu.

Finisz:
Dębowy, średnio długi, wytrawny, z miksem imbiru, gałki muszkatołowej i gryczanego miodu.

Podsumowanie:
Z Aberlour 18 Y.O. mam problem. Początkowo wydawała mi się zbyt wytrawna, kwaśna i ścinająca język. Fakt koloryzacji i filtracji whisky o cenie 280 zł nie zachęcał. Po jakimś czasie i kilku podejściach (następujących nie po sobie) spojrzałem na nią łagodniej i z większą wyrozumiałością. Jest to whisky elegancka. Doskonała na prezent. Wydaje się dużo bogatsza i bardziej ekskluzywna, niż np. 18-letni Glenlivet, czy Glenfiddich.
Osobiście wybrałbym w tej cenie wersję A’Bunadh, ale dla osób, którym nie w smak jest 60% alkoholu, a pragną wersji z określeniem wieku, wydaje się być idealną opcją. Brakuje mi to dodatkowych 3% ABV. Pewnie wtedy byłby punkt więcej. Uważam jednak, że jest to dobra whisky, warta swojej ceny. Ameryki dzięki niej nie odkryłem, ale kontent jestem z degustacji.

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik-Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *