Adelphi Blended Scotch Whisky – Najlepszy blend jaki piłem? – Degustacja #24

dsc_67301

Adelphi Distillery, to synonim jakości z Whisky Live Warsaw 2016. Żadne stanowisko nie zrobiło chyba takiego wrażenia, jak właśnie to. Jeśli powiemy, że w butelkach zamknięto płynne złoto, to należy dodać, że jego próba była nadzwyczaj wysoka, a sztabki – w cenie biletu. Do tej pory jeszcze mam sample Bunnahabhaina 21 Y.O., czy Clynelisha 17 Y.O. na czarną godzinę. Pamiętam jednak, że gdy pierwszy raz stanąłem przed stoiskiem, to za cholerę nie byłem w stanie powiedzieć, z czym mam do czynienia. Spytałem wtedy Lucy, która dzielnie walczyła o uwagę festiwalowiczów, o radę. Od czego zacząć? “Najlepiej od naszego blenda” – powiedziała, a ja uśmiechnąłem się grzecznie i podziękowałem. Pani leje lepiej poważny towar, a nie mi tu z blendem wyjeżdża (nie żebym nie cenił blended whisky, ale nie po to czekałem na festiwal rok, aby teraz delektować się jakimś nieznanym miksem). Tego wieczoru poprzestałem na próbowaniu ich single malt i wcale nie żałowałem.

Whisky Live Warsaw 2016 – Weekend pełny wrażeń – Wydarzenia #7

Gdy emocje opadły, a blogerzy zaczęli rozpisywać się na temat cudów, jakich byli świadkami na stoisku Adelphi, sklepy Ballantine’s szybko postarały się, aby te niesamowite produkty stanęły na ich półkach. Sam od razu się nie zdecydowałem. Może gdyby nie wcześniejsze zakupy, dziecko w drodze i oddana już za Timorous Beastie 40 Y.O. nerka, pewnie przytuliłbym każdy egzemplarz. Tak się jednak złożyło, że kilka tygodni później szukałem czegoś “dla ludzi” do sączenia wieczorową porą, a mój wzrok spoczął na wspomnianej wcześniej Adelphi Blended Scotch Whisky. Co z tego wynikło? Zapraszam do lektury.

Destylarnia Adelphi została założona przez Charlesa i Davida w 1826 roku w Glasgow. Mimo sporego początkowo popytu na whisky, do 1900 roku firma (jak wiele innych) padła ofiarą spadku zainteresowania złotym trunkiem, co zakończyło się zamknięciem jej działalności w 1907 roku. Dopiero prawie sto lat później James Walker wznowił działalność pod znakiem Adelphi, choć za cel obrał niezależny bottling, a nie samą produkcję. Po dziesięciu latach, dzięki pokaźnej kolekcji zebranych beczek, sprzedał prawa do firmy. Beczki na tyle zainteresowały Keitha Falconera i Donalda Houstona, że zamiast odkupić kilka sztuk, postanowili przejąć wszystko, czym dysponowała Adelphi. Kolejnym krokiem było wybudowanie w szkockim Ardnamurchan destylarni. Miała ona być typowo kraftową gorzelnią, oferującą wysoką jakość, w czasach nowej rewolucji alkoholowej. W 2014 roku alkohol popłynął z alembików, co oznacza, że już niedługo będziemy mogli spróbować ich młodziutkich smakołyków.

dsc_67361

Firma nadal oczywiście zajmuje się niezależnym rozlewem whisky. Starają się starannie dostosowywać ofertę do dzisiejszego rynku, a biorąc pod uwagę furorę, jaką wywołali na ostatnim WLW – robią to dobrze.
Podstawowym produktem firmy jest blended scotch whisky, butelkowana z mocą 40% ABV, niestety kolorowana i poddana filtracji. Postanowiliśmy się jej przyjrzeć dogłębniej, zanim na naszej stronie pojawią się noty single malt z oferty Adelphi. Nasza butelka kosztowała 89 zł, co sprawia, że trafi ona na dość szeroką półkę <whisky do magicznej stówy>. Mamy tu przedstawicieli niezwykle popularnych w naszym kraju Grantsów, Ballantine’sów, czy Jasiów, a także sporo dyskontowych propozycji. Jak wypadła na ich tle Adelphi? Całkiem nieźle!

dsc_67191

Oko:
Butelka prosta, ładna i przyjemna. Nie krzykliwa. Na etykiecie widnieje “Dancey Man”, postać z XIX-wiecznego obrazka, na którym Sir William Gladston tańczy nad kłosem jęczmienia. Tańcem tym świętuje ustanowienie nowego prawa, mającego zmniejszyć należności podatkowe producentów whisky. Sam alkohol o barwie złota.

Nos:
W nosie miód gryczany, rodzynki, suszone owoce, orzechy. Jej mineralność kojarzy mi się z whisky z wysp szkockich. Odrobinę trawiasta, średnio rozbudowana, z nutą dymu i soli morskiej. Zapach bardzo przyjemny i zachęcający do konsumpcji. Mam wrażenie, jakbym wąchał zwietrzałego Taliskera lub Bowmore (to komplement! 🙂 ) lub jakbym wszedł do starej, mokrej piwnicy, gdzie komuś w kącie rozbił się kiedyś słoik powideł.

Smak:
Niezwykle gładka, choć z pieprznymi akcentami. Znów nie znajdziemy tu pokładów głębi, ale za tę cenę jest i tak więcej, niż bym się spodziewał. Smak wanilii i miodu miesza się z wytrawnością i kwaskowatością gruszek. Po języku rozpływa się niezwykle ciekawe wrażenie dębiny, która jednak nie jest ciężka, nie przytłacza pozostałych wrażeń smakowych i pozostawia śliwkowo-czekoladowy posmak. Wydaje mi się, że master blender wziął wszystko, co najlepsze ze szkockich regionów i umieścił w butelce, tak, aby doskonale ze sobą współgrało. Mamy więc tu owoce ze Speyside, świeżość Lowlands, subtelną słodycz z Highlands oraz nuty wypalonego ogniska i sól morską morskiego wybrzeża.

Finisz:
Średnio długi, odrobinę alkoholowy, ciepły i miodowo-czekoladowy.

Podsumowanie:
Ostatnio, za sprawą sugestii czytelników skoncentrowałem się na odrobinę niższej półce cenowej. Miałem okazję przyjrzeć się ofercie zarówno single malt, jak i blended whisky i przyznam, że naprawdę nie trzeba wydać olbrzymich pieniędzy, aby cieszyć podniebienie dobrym alkoholem. Aldephi Blended Scotch Whisky, to doskonały tego przykład. Gdyby (wiem, że to tylko pobożne życzenia, ale…) nie filtracja, podstawowa moc 40% i koloryzacja, byłaby to najlepsza whisky w tej cenie, jaką piłem. Nie piszę tego dlatego, że piłem lepszą. O dziwo w tej cenie nie przychodzi mi do głowy jakaś solidna konkurencja, ale pozostawiam sobie pole do przyszłych manewrów.

dsc_67231

To zdecydowanie degustacyjny blend. Nie do Coli, nie do piwa imbirowego (przynajmniej dla mnie). Spokojnie może solo zagościć w szkle i zostanie dobrze przyjęta. Czy Twoja whisky tak potrafi?

Powiem szczerze – jestem bardzo miło zaskoczony i jest duża szansa, że nie będzie to moja ostatnia zakupiona butelka tego blendu.

picmonkey-collage1

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik – Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *