PIWO – Wszystko, co musisz wiedzieć, żeby nie wyjść na głupka – Tomasz Kopyra – Literatura #3

Tomasza Kopyry nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi złotych bąbelków. Jeśli choć trochę cenisz sobie prawdziwe piwo, jeśli nie wystarcza Ci koncernowy jasny lager, jeśli w poszukiwaniu smaku w kuflu trafiłeś do świata internetu, to z pewnością przywitał Cię najbardziej znany polski piwosz-youtuber – Tomasz Kopyra. Od czterech lat na łamach swojego kanału dzieli się wiedzą, prowadzi degustacje, wyjaśnia nieścisłości, a nawet warzy piwo. Sam przyznaję, że korzystałem z jego rad podczas przygotowań do wstawienia pierwszej warki i od czasu do czasu śledzę publikowane nowości. Czy ponad 70 tysięcy subskrybentów jego kanału może się mylić? Pewnie nie. Filmy Tomka są przejrzyste, konkretne, niezwykle przystępne i przede wszystkim zapełniają lukę w potrzebach polskiej piwnej braci.

kopyra_piwo

Biorąc pod uwagę, że od lat jesteśmy faszerowani tym samym syfem, można było spodziewać się zmian. Tak oto kilka lat temu nadeszła piwna rewolucja. Na naszym rynku pojawiły się takie cuda, jak IPA, APA, Stout, RIS itd. Może delikatnie skubie nas to po kieszeni, ale wreszcie do kufla zawitał smak. Nie trzeba już chłodzić piwa do temperatury na granicy zamarzania, aby zamaskować jego “walory”. Wreszcie złoty nektar zyskał wartość i zaczął budzić szacunek. Nic więc dziwnego, że konsumenci wykazali zapotrzebowanie na szerszą wiedzę. Świadczą o tym liczne festiwale piwne, otwierane piwiarnie, browary rzemieślnicze i blogi tzw. hopheadów. Czy Kopyra należy do hopheadów? Śledząc jego działalność nie odniosłem takiego wrażenia, raczej określiłbym go jako przedstawiciela starszyzny browarniczej. Pewnie właśnie dzięki temu od kilku dni księgarnie w Polsce przeżywają oblężenie, a jego “Piwo” stało się niezwykle popularną lekturą.

Mój egzemplarz zakupiłem dwa dni po premierze, kiedy to kolejna partia trafiła do jednego z warszawskich Empików. Spodziewałem się wielkiej cegły, jednak 250 stron w zupełności wystarczyło autorowi, aby pochylić się nad tematami dotyczącymi: procesu produkcji piwa, najważniejszych definicji, przedstawieniu obecnej sytuacji browarów na świecie i w Polsce, stylów piwa, a także krótkiej instrukcji warzenia piwa w warunkach domowych. Były to dokładnie zagadnienia, których potrzebowałem i z chęcią zagłębiłem się w lekturę.

Czyta się ją łatwo. Na łamach swojego kanału Kopyra przedstawia tematy w sposób łatwy, prosty i przyjemny i tu znajdziemy podobny styl. Ba, znajdziemy też podobne treści – z tego, co zdążyłem zaobserwować, niektóre  teksty z książki (ich większość?), wcześniej znalazły się na blogu. Wydaje się być to zlepek opublikowanych przez lata felietonów, które umiejętnie połączono tak, aby stanowiły zgrabną całość. Szczególnie widać to, gdy na kolejnych strona powtarzają się niektóre definicje lub anegdoty. Nie przeszkadza to jednak w przyjemnej lekturze. Kto wcześniej nie miał okazji zapoznać się z twórczością autora, pewnie nie zwróci na to nawet uwagi.

Drugą rzeczą, która w kilku fragmentach stanowiła dla mnie drobny zgrzyt, było połączenie wiedzy dla totalnych laików, z informacjami dla specjalistów. Jeśli chodzi o tematy piwa, to zaliczam się do tych pierwszych i czasami wygodne tempo pochłaniania lektury przerywały mi wstawki, których albo nie rozumiałem, albo wychodziły totalnie poza zakres mojego zainteresowania. Gdy z jednej strony staram się zrozumieć procedurę chmielenia na goryczkę, smak i aromat, a obok uderza we mnie wiedza z podręcznika do chemii, jak Kora gubię rytm i tracę oddech. Sam autor, jak się okazało, zdaje sobie z tego sprawę. W jednym z filmów porównuje swoją pracę do pierwszych stron dzieł Tolkiena i śmieje się, że trzeba przez nie jakoś przebrnąć. Chodziło podobno o skomasowanie pełnej wiedzy przy poruszanych tematach, żeby nikt czytając nie zarzucił mu jej braku lub wręcz mijania się z prawdą.

p-megabeer_zoom1001_192c6a82-7682-4102-affc-d5dc08ca4bef

Może też gdzieś zaplątałem się między wersami, ale zabrakło mi wyraźnego podziału gatunków piw na te dolnej i górnej fermentacji. Niby jest wzmianka, ale przydałaby się jakaś mapka, czy drzewko, bo style przedstawiane są głównie pod względem miejsca produkcji, a nie według używanych do ich produkcji składników.

Podobał mi się za to uwzględniony zakres tematyczny i klarowny podział na rozdziały. Właściwie dozowałem sobie nimi lekturę i było to bardzo wygodne.

Wydaje mi się, że wydanie lektury, jaką jest “Piwo”, było nieuniknione. Skoro ma się już taką rzeszę fanów i właściwie gotowe teksty, to naturalnym krokiem jest zebranie tego do kupy i publikacja. Na naszym rynku brakowało lektury, która w tak przystępny sposób oferowałaby tak szeroką wiedzę laikowi. Wydanie jest zgrabne, okładka przyciąga uwagę. Odciągnie na chwilę fanów Kopyry od ekranów komputerów, a osoby, które wcześniej Tomka nie znały, staną się pewnie kolejnymi sympatykami. Super. Tak powinno być. Chłop od dłuższego czasu robi dobrą robotę, więc należy mu się uznanie.
Nie jest to lektura “na raz”, mam też wrażenie, że może poza kilkoma stronami, nieprędko do niej wrócę. Po jej przetrawieniu przyszła jednak pora na praktykę. Dobrze, że w lodówce zawsze znajdę coś zakapslowanego.

Gratulacje dla autora. Dobrze wydane 39,90 zł. 

15045701_1085132561585813_1012685936_n

*PS

Książka mnie na tyle wciągnęła, że po jej przeczytaniu tego samego dnia nastawiłem swojego, własnego pilsa. Obecnie przebywa na cichej fermentacji i lada dzień do butelek. Na święta jak znalazł 20 litrów do śledzika 🙂

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik – Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *