Talisker 18 Y.O. – Pas, którym dostałem w d*pę – Degustacja #17

Kilka dni temu miałem okazję degustować Taliskera 18 Y.O. i wiem, WIEM, że powinienem zacząć od wersji 10-letniej i tam opisać trochę historię destylarni, wspomnieć o jej ciekawszych wypustach, ale zrobię to dziś, w nosie mając chronologię i młodszego brata dzisiejszej gwiazdy. No dobra, prędzej czy później go przeproszę, bo wersja 10 Y.O. jest genialna, ale nie tym razem, nie, w końcu to moja strona i JA tu rządzę !!!
Wracając do tematu. Miałem do czynienia z rożnymi destylatami z wyspy Skye i muszę przyznać, że żaden nie wydał mi się tak skórzany, mięsny i tytoniowy, jak właśnie ta “legalna” osiemnastka. Od razu przypomniał mi się pas harcerski, który wisiał u mojej babci w łazience, stanowiąc symbol jej niepodzielnej władzy. Był sztywny, z grubej skóry i zupełnie pozbawiony uczuć. Raz w życiu miałem okazji zobaczyć go w akcji i choć przyznaję, że w pełni na to zasłużyłem, to harcerzem potem i tak nie zostałem. Czy sięgnę ponownie po Taliskera 18 Y.O.? Zapraszam do lektury.

dsc_6331

 

Skye to druga co do wielkości wysepka Szkocji (tak, wiem, że sama Szkocja też jest wyspą). Uznawana jest za prawdziwy klejnot natury, co potwierdzają pojawiający się tam coraz częściej turyści. Talisker w języku gaelickim oznacza “kamienistą krainę”, a nazwa jedynej destylarni na wyspie wywodzi się od posiadłości, w której została wybudowana – Talisker House, należącej do klanu MacLeod. Marka przechodziła wiele razy z rąk do rąk, aż wreszcie trafiła pod skrzydła Diageo i tak już pozostało. Obecnie jest jednym z najlepiej sprzedawanych single malt firmy, a 10-letnia edycja wchodzi w skład Classic Malts Sellection razem z np. Cragganmore 12 Y.O. i Lagavulinem 16 Y.O..

W ofercie Taliskera znajduje się obecnie wiele wypustów zarówno z określeniem wieku: 10-cio, 18-to, 25-cio i 30-letni, jak i bez jego określenia (NAS), jak: 57 North, Storm, Dark Storm, Skye itd. Osobiście uważam, że to doskonały wstęp do świata smaków cięższych od tych typowych dla regionu Speyside, jednak nie wszystkim Talisker przypada do gustu. To alkohol wyrazisty, łączący jednocześnie nuty dymne, mięsne i słone. Kiedyś czytałem, że nabiera takiego charakteru za sprawą leżakowania beczek na plaży, co umożliwiało “oddychanie” morskim powietrzem, jednak okazało się to tylko barwną anegdotą. Tak naprawdę zabeczkowany destylat wywożony jest na stały ląd (main land) i tam składowany w magazynach.

Wersja 18-letnia dojrzewa w beczkach po bourbonie i sherry (jednak bourbon ma przewagę). Do sprzedaży trafiła w 2004 roku, a w 2007 otrzymała tytuł Najlepszego Single Malt Świata na World Whisky Awards. Za kwotę 620 złotych otrzymujemy moc 45,8 % ABV, delikatne podkolorowanie i nadzieję (czy płonną?) na brak filtracji na zimno.

dsc_6335

Oko:
Charakterystyczna dla Taliskera butelka. Alkohol o barwie bursztynu.

Nos:
W nozdrza uderza morska fala, która niesie za sobą dym wygasłego ogniska, aromat grillowanego mięsa, garbowanej skóry i owoców cytrusowych.

Smak:
To bogata, ciężka i skomplikowana whisky. Nie atakuje agresywnie podniebienia, ale uwodzi i flirtuje. Czuć dojrzały, przegryziony alkohol, który wymaga szacunku. Nie mam problemu z docenieniem jego walorów. Ponownie w smaku czuć sól morską, dużą dozę dębiny, toffi, młode orzechy laskowe i skórę wypastowanych na wysoki połysk glanów. Po chwili jednak dochodzi przyjemne dopełnienie w postaci młodych owoców, pomarańczowej skórki, imbiru i wodorostów. Jeśli pozwolimy się mu poprowadzić, destylat odwdzięczy się niesamowitym finiszem.

Finisz:
Długi, bogaty w tytoń, susz i pieprz, charakterystyczny dla wyrobów tej destylarni.

Przyznam, że byłem zaskoczony. Podczas Whisky Festival 2016 w Jastrzębiej Górze miałem okazję próbować zarówno 25-letniej, jak i 30-letniej wersji Taliskera i mam wrażenie, że skrzydła rozwija właśnie w okolicach pełnoletności. Młodsze wersje są zazwyczaj bardzo chaotyczne; albo zalewają nas słodyczą, albo smak jest zdominowany przez dymność. Starsze z kolei tracą owocowy charakter i swoją żywiołowość. Z trudem przypominam sobie różnicę pomiędzy 25-cio a 30-latką, a 18-stka ciągle jest w mojej głowie żywa. To bardzo ciekawa whisky. Trudno byłoby ją znaleźć w atrakcyjniejszej, “promocyjnej” cenie, ale pamiętajmy, że nakłady też nie są duże. Przed ewentualnym zakupem polecam degustację w jednym ze specjalistycznych barów. Będziecie mogli sami stwierdzić, czy ten dram wart jest swojej ceny.
Reasumując: tak, jak pas harcerski trzymał w ryzach kilka pokoleń mojej rodziny, tak Talisker w wersji 18-letniej zapewnia sobie szacunek i zostawia głęboki ślad w pamięci. To nie jest whisky, obok której przechodzimy obojętnie. Dla fanów marki – absolutny “must have”. Dla pozostałych – ciekawa przygoda.

*Kolejny raz jednak nie wiem, po co dodawać karmelu? Czy ktoś może mi to wytłumaczyć?

szachownica-6

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik-Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *