Chivas Regal 12 Y.O. – Miód na moje serce? – Degustacja #13

(czyt. sziwas regal)

Chivas Regal, to marka, której raczej nie trzeba nikomu przedstawiać – szkocka blended whisky, mająca trafić w segment klienta premium. Ekskluzywne opakowanie, wyraźne określenie wieku i bursztynowy (niestety sztuczny) kolor, a także etykieta z herbami, flagami i innymi złotymi upiększeniami mają przyciągać oko konsumenta. Patrząc na wyniki sprzedaży można powiedzieć, że ten zabieg jest udany. Czy jednak warto zapłacić 99 zł za butelkę 0,7 l produktu Chivas Brothers? Zapraszamy do lektury.

Historia firmy podobno sięga początku XIX wieku, kiedy to jeden z braci – James, rozpoczął pracę w sklepie z luksusowymi artykułami spożywczymi należącym do Wiliama Edwarda. Gdy cztery lata później Edward zmarł podczas podróży do Hiszpanii, James przejął interes i wspólnie ze wspólnikiem – Charlsem Stewartem poszerzyli asortyment. Dzięki znakomitej jakości produktów sklep szybko zyskał renomę i w 1843 roku został odznaczony przez rodzinę królewską, stając się oficjalnym dostawcą dworu królowej Viktorii. Drugi brat – John dołączył do biznesu w 1857 roku zastępując Stewarta.

DSC_6035

Pierwsze eksperymenty z blendowaniem whisky rozpoczęto na długo przed oficjalną premierą alkoholu pod rodzinnym nazwiskiem. Pierwsze blendy nosiły nazwy: Royal Glendee, Royal Strathythan i Royal Loch Nevis. Ich produkcja była podyktowana sporym zainteresowaniem i zapotrzebowaniem na luksusowy i delikatniejszy alkohol. W ten sposób, na początku ubiegłego stulecia, powstała wersja 25 Y.O., która podczas prohibicji królowała na salonach Nowego Yorku. Co ciekawe, najbardziej popularna obecnie – 12-letnia edycja została wypuszczona dopiero w 1938 roku.

W 1957 roku spółka Chivas Brothers stała się częścią koncernu Seagrams, dzięki czemu możliwy był zakup destylarni Strathisla, dostarczającej największą część alkoholu używanego podczas procesu blendingu. Następnie Seagrams został przejęty przez Pernod Ricard i tak jest do dziś. Najlepiej znane nam edycje powstały odpowiednio w 1997 – Chivas Brothers 18 Y.O. i w 2007 roku – druga odsłona Chivas Brothers 25 Y.O. Marka towarzyszyła też przez lata karierze Franka Sinatry, sponsorując jego trasę związaną z diamentową rocznicą kariery w 1990 roku (O miano ulubionego trunku Sinatry walczył także Jack Daniel’s, który wypuścił nawet specjalną edycję swojej whiskey – Sinatra Select o mocy 45%, dojrzewającą w beczkach specjalnie wyżłobionych od środka, by zwiększyć powierzchnię kontaktu drewna z alkoholem i uzyskać wyjątkowy smak. Z piersiówką tego alkoholu podobno pochowano gwiazdora).

DSC_6026

Ciekawostką jest sam proces produkcji blendów marki Chivas Brothers. Osobno mieszane są składowe grain whisky i malt whisky. Większość słodowych whisky mieszana jest w Speyside, skąd podróżują do centrali w Paisley, koło Glasgow. Tam dodawane są dopiero whisky zbożowe i następuje butelkowanie alkoholu. Firma traktuje blendowanie bardzo poważnie (całkiem słusznie), uznając kunszt blendera za formę sztuki. Jaki jest wynik tego artystycznego procesu?

Oko:
Barwa słomkowa, wpadająca w złoto – szkoda, że wynika to z dodatku karmelu.

Nos:
Momentalnie wyczuwalne aromaty Speyside. Spora ilość wanilii, kwiatów, płatków śniadaniowych i suszonych owoców. Mieszanka dość bogata, jak na 12 lat. Brakuje mi konkretnego, wyraźnego charakteru, ale jednocześnie całość jest spójna i przyjemna.

Smak:
W smaku gładka, delikatna i zupełnie nieagresywna. To whisky, która powinna smakować każdemu, choć nie spędzimy godziny, dyskutując nad jej głębią. Na języku czuć gryczany miód, migdały, susz, i maślaną słodycz toffi. Temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze słód jęczmienny i dębina z beczki po bourbonie. Kojarzy mi się ze Świętami. Po chwili nadchodzą nuty bardziej wytrawne i kwaśne, ale wszystko faktycznie komponuje się doskonale.

Finisz:
Średnio długi, lekki, z posmakiem brzoskwiń i banana.

Podsumowanie:
W całej tej mieszance uderza we mnie charakter szkockiego Speyside. Mam wrażenie, jakby wyczuwalne były elementy Glenliveta, ale jednocześnie trunek jest dojrzalszy, za sprawą innych składowych. Przyznaje, podchodziłem do tego blenda bardzo sceptycznie. Nie był to mój pierwszy kieliszek produktów braci Chivas, ale przy tylu ciekawostkach, jakie oferują single malt, do popularnych blendów podchodzę z rezerwą. Zaskoczyła mnie jego gładkość i łatwa pijalność. To bardzo ciekawa propozycja dla osoby rozpoczynającej swoją przygodę z whisky, dla której Ballantine’s jest za słodki, a Grants, czy Johnnie Walker zbyt pikantny. W cenie 99 zł dostaniemy całkiem porządny (mimo mocy 40% ABV, filtracji na zimno i dodatków kolorystycznych) blend. Na mojej liście, jedynym konkurentem w tym przedziale cenowym może być Johnnie Walker Double Black. Jeśli ktoś nie przepada za dymkiem, to Chivas będzie w sam raz.

szachownica-5

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik – Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *