Glenfiddich 15 Y.O. – Czym, cholera, jest Solera? – Degustacja #11

(czyt. glenfidih)

Glenfiddich 15 Y.O. to kolejna po wersji 12-letniej edycja z destylarni w Dufftown, której degustacji się podjęliśmy. Jak pisaliśmy wcześniej, korzystamy z wersji Glenfiddich Explorer’s Collection, składającej się z trzech butelek (12-, 15- i 18-letniej) po 200 ml i dołączonego do zestawu kieliszka, w cenie 260 zł za całość. Sama 15-latka kosztuje około 200 zł za butelkę 0,7 l. Czy jest warta swojej ceny, biorąc pod uwagę, że jej głównego konkurenta – 15 letniego Glenliveta można zakupić za 50 zł mniej? O tym właśnie chcieliśmy się przekonać.

Choć nadal mamy do czynienia z 40% alkoholem, dodatkami karmelu i filtracją na zimno, warto jej się przyjrzeć, bo nie jest to typowa 15-latka. Sekret tkwi w procesie produkcji. Magiczne słowo “Solera”, oznacza specjalny system dojrzewania alkoholi, wywodzący się podobno z Chin, jednak znacznie rozbudowany we Francji i Hiszpanii. Stosowany jest głównie w procesie produkcji wina, sherry, piw, brandy, rumów, ale od jakiegoś czasu także whisky. Jednak biorąc pod uwagę restrykcje dotyczące określania wieku alkoholu w Szkocji, w tym ostatnim przypadku będzie znacząca różnica. W przypadku rumu z napisem Solera na etykiecie, mamy do czynienia z alkoholem, którego najstarszy składnik był w określonym na etykiecie wieku. Jeśli chodzi o whisky, będzie odwrotnie. Nasz 15-letni Glenfiddich Solera będzie więc zawierał destylaty w wieku CO NAJMNIEJ 15 lat, mimo, że sam proces maturacji wyglądał podobnie.

DSC_5955

Czym więc charakteryzuje się ta metoda? W przypadku alkoholi z Półwyspu Iberyjskiego wygląda to następująco: producent ustawia w rzędach odpowiednią ilość beczek jedna na drugiej, z których ta na spodzie, nazywana właśnie solera, będzie zawsze najstarszą, a te leżące na niej (nazywane criadera) będą kolejno młodszymi (criadera 1, criadera 2 itd.). Powiedzmy, że w przypadku naszego rumu solera będzie miała 20 lat, a kolejne beczki w pionie będą odpowiednio młodsze o 5 lat. Gdy zechcemy zabutelkować nasz alkohol, sięgniemy po najstarszą beczkę i opróżnimy ją do połowy. Następnie brakującą objętość uzupełnimy zawartością beczki z piętra wyżej i wedle tego schematu postąpimy z całą kolumną, przez co najmłodsza beczka zostanie w połowie pusta (napełnimy ją alkoholem z tego roku i cały proces będzie się powtarzał). Po takim cyklu nasza najstarsza beczka – 20-letnia, jest wypełniona wielopokoleniowym miksem. Proces ten pozwala na produkcję rozbudowanych palet smakowych w oparciu o różne roczniki. Skoro sprawdziło się to stworzeniu ciekawych sherry i rumów, czemu nie miałoby się udać przy whisky?

Glenfiddich zmodyfikował wyżej opisaną metodę. Zbiornik zostaje napełniony co najmniej piętnastoletnimi destylatami z różnych beczek (70% ex bourbon, 20% dąb europejski ex sherry, 10% świeży dąb). Mix ten leżakuje i przegryza się w 700-litrowej beczce, po 3-6 miesiącach butelkuje się połowę, powtarzając następnie proces, zawsze uzupełniając brakującą objętość wedle wspomnianych proporcji. Tak na nasze stoły trafia edycja Glenfiddich 15 Y.O.. Czas na degustację.

Oko:
Złoty kolor, znów z dodatkami karmelu.

Nos:
Czuć suszone owoce: jabłka, gruszki, śliwki i brzoskwinie. Po chwili uwydatniają się tropiki, z mango i ananasem na czele. W porównaniu do wersji 12-letniej wyraźnie czuć, że mamy do czynienia ze starszym, bardziej wyrazistym alkoholem. Nadal jest spora doza wanilii, ale pojawia się też toffi, rodzynki, migdały i domowe ciasto.

Smak:
Destylat gładki, delikatny w smaku, nie tak kwaśny, jak w młodszej wersji, ze sporą dozą dębiny. Na języku świąteczny susz i kwiatowe aromaty. Jest winnie, choć słodycz marcepanu i sherry łagodzi wytrawność. Wyczuwalne są tez nuty przypraw, cynamon i imbir. Brakuje mi jednak pikantności, którą zapewniłyby dodatkowe 3% ABV.

Finisz:
Krótszy, niż bym się spodziewał. Mam wrażenie, że wersja 12-letnia dłużej zabawiała moje kubeczki smakowe.

Podsumowanie:
Glenfiddich 15 Y.O. to niezła whisky, która uświetni miłe spotkanie. Jest łatwo pijalna i da się w niej doszukać odrobiny głębi. To wstęp do zapoznania się z gamą starszych destylatów Glenfiddich, jednocześnie nie rujnujący portfela. Trudno mi powiedzieć, czy faktycznie proces Solera ma aż tak duży wpływ na jakość tej whisky, czy raczej jest to zabieg marketingowy. My potraktowaliśmy to jako ciekawostkę.
15-latka oferuje wystarczająco dużo, aby rozważyć jej zakup, z drugiej strony, jako fan konkurencyjnego Glenliveta przypominam, że rówieśniczkę z jego stajni można nabyć za 3/4 tej ceny i ta opcja bardziej do mnie przemawia. Może być to jeden z powodów, dla których Glenlivet jest obecnie (podobno) najlepiej sprzedawanym single malt na świecie.

szachownica 4

Autor:
Adam Kucharuk
Marika Wójcik – Kucharuk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *